Mądrości wschodu
Spuścili kosz na powrót. Marcin sadza królewnę i wciągają ją na górę, a on woła, żeby kosz spuścili i jego wyciągnęli. Ale teraz nakładł w kosz kamieni, bo się spodziewał zdrady. A oni wciągają, czują, że ciężki. Pomyśleli, że to Marcin, i puścili kosz, żeby on upadł i się zabił. Wzięli królewnę i poszli, a jego tam zostawili. Marcin desperuje i myśli, jak on wylezie z tego lochu. mądrości wschodu po tamtym świecie (bo tam jest taki świat jak i tu) i napotkał gryfięta młode w gnieździe.A wtedy stał się huk srogi nad zamkiem, jakby się niebo waliło nań całe, i trwał, dopóki ziele nie rozsypało się w popiół. Wszedł więc dziadowy syn do sypialni narzeczonej wraz z królem, a położywszy na jej sercu czerwony listeczek ujrzał, jak otworzyła oczy i powstała, dziwiąc się temu, co się z nią stało. I była wielka radość we dworze i w całym kraju, a potem wesele obojga młodych. Jedna baba, uboga żebraczka, chodziła po proszonym chlebie od chaty do chaty.
Dąb wyrwał z korzeniami i precz poszedł, a oni poszli za nim śladem. I przyszli do ogromnego lochu. A tam pod spodem był pałac zaklęty, a w lochu był kosz na sznurze przywiązany, i spuszczali człowieka na dół, a potem stamtąd wyciągali. Waligóra i Wyrwidąb mówią do Marcina: - Kiedyś ty taki był mocny, to spuszczaj się naprzód do tego lochu i do pałacu. Spuścili go, idzie, a tu w oknie pałacowym siedzi prześliczna królewna. domy z drewna Hostessa przyjemna pewnie pisze silne karteczki.